Polonia Warszawa

213229740 404508357620866 6260618613739976709 nWarszawa – miasto w którym miałem okazję być już kilkukrotnie. Moje podróże do stolicy miały różny charakter, czasem służbowy czasem turystyczny. Nigdy jednak podczas tych wyjazdów nie udało mi się zaliczyć żadnego meczu. Przeglądając terminarz rozgrywek podczas planowania weekendowego wypadu zauważyłem, że mecz u siebie rozgrywa Polonia. Wyjazd iście szalony. Dawno już takiego sobie nie zrobiliśmy. A w zasadzie to nigdy. W dwa dni zaliczyliśmy aż pięć spotkań, turystycznie dokładając do tego zwiedzanie Cytadeli a obowiązki dziennikarskie wypełniliśmy na jednym z żydowskich cmentarzy na trasie.

Stolica przywitała nas obfitymi opadami deszczu, co było jedynym minusem tego dnia. Nocujemy w hotelu naprzeciwko stadionu Czarnych Koszul. Przejście z pokoju hotelowego na stadion trwa może trzy minuty. Mimo to zdołaliśmy zmoknąć . Przed trybuną stadionu parę stolików z gastronomią i piwem. Ponieważ był to końcowy etap naszej podróży i pełniący obowiązki kierowcy Olo mógł wypić tego dnia zasłużone piwo, decydujemy się chwilę posiedzieć pod parasolkami. Z nieba leje nieustannie, my jednak w towarzystwie kibiców Polonii spokojnie sączymy swoje piwko.

Zbliża się czas, gdy sędzia gwizdnie po raz pierwszy w tym meczu. Zajmujemy miejsce na trybunie prasowej. Jak się okazało piłkarski świat jest mały i obok nas zajął miejsce dziennikarz, który znał naszych krakowskich kolegów.

Oklepane powiedzenie – mecz na wodzie – idealnie wpisuje się w to, co działo się na boisku. Lepiej w tych warunkach wypadła drużyna gospodarzy. Przykrym akcentem było to, co działo się w tym samym czasie na innym stadionie. Piłkarz reprezentacji Danii – Eriksen, padł nieprzytomny na boisko i był reanimowany. Toteż cała trybuna śledzi jednym okiem przebieg gry na murawie, drugim wpatrując się w ekrany telefonów oczekując nowych wieści odnośnie duńskiego zawodnika. Obyło się bez tragedii, choć po raz kolejny okazało się, że komentowanie na szybko potrafi zgubić niejednego dziennikarza i paru za swoje durne wpisy na twitterze dostaje spore bury.
Mecz dobiega końca. Polonia wygrywa a my pomimo fatalnej pogody i przemoczenia do suchej nitki, odczuwamy ten rodzaj zmęczenia, którzy znają jedynie ludzie posiadający pasję i potrafiący znosić dla niej wszelkie trudy.

 

 

Dariusz Grochal

tekst: Dariusz Grochal
foto/video: Marcin Strzyżewski

Pin It