PRZEGLĄD DAWNEJ PRASY

Kontrowersyjne badania SGGW

70198439 10206455595625407 6837816212743782400 nNa stronie internetowej Łazienek Królewskich, możemy przeczytać, że naukowcy z Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, przeprowadzają badania na wiewiórkach.

 

Jak czytamy w dalszej części tekstu.
Wiewiórki zostaną najpierw złapane do pułapek żywołownych, a następnie oznakowane kolczykami z numerami identyfikacyjnymi i obróżkami z nadajnikami radiotelemetrycznymi, które umożliwią znalezienie osobnika, śledzenie go i obserwację jego zachowań.

Z zamieszczonego na stronie zdjęcia spogląda na nas uśmiechnięta wiewiórka. Prawda o badaniach jest jednak nieco inna i nie wszystkim wiewiórkom jest z nich powodu do śmiechu. Prawie 50 tysięcy złotych (49 500) na badania „Strategie pokarmowe wiewiórek w Łazienkach Królewskich” w ramach konkursu „MINIATURA 2” przeznaczyło Narodowe Centrum Nauki. Naukowcy z SGGW, którzy otrzymali wspomniany grant, ruszyli do pracy.

Druga strona medalu prowadzonych badań ujawniona została przez pana Piotra Wiercińskiego, miłośnika zwierząt z Warszawy. Pan Piotr, na wiosnę tego roku, uratował jedną chorą wiewiórkę, którą zauważył w parku, w którym prowadzone są badania. Ozenka – bo tak została nazwana uratowana wiewiórka, którą pan Piotr, z pomocą weterynarzy, wyleczył, odchował a gdy zwierzę było dojrzałe i zdrowe, wypuścił na wolność – zaprzyjaźniła się z swoim wybawcą w niebywały wręcz sposób. Pan Piotr od ponad 100 dni odwiedza „swoją” wiewiórkę, która w jest pełni oswojona, nauczyła się brać orzeszki z kieszeni i chętnie oddaje się ręce swojego opiekuna. W zamieszczonych na serwisie YouTube filmach, widać wyraźnie jak wielką radość wiewiórce sprawia kontakt z panem Piotrem.

Ozenka niestety również stała się „obiektem badań” Złapana w pułapkę została oznakowana metalowym kolczykiem. Pan Piotr podjął jednak decyzję o zdjęciu wiewiórce kolczyka w gabinecie weterynaryjnym.. Na uchu Ozenki widać było powstałą ranę, którą udało się wyleczyć. Inne zakolczykowane wiewiórki jak na razie nie mogą liczyć na taki los.

Kolczyki, które stosujemy zostały sprawdzone w wielu badaniach na świecie. Z ich zakładaniem wiąże się (niewielkie) ryzyko wystąpienia miejscowej infekcji. Zdarza się to jednak rzadko – stwierdza dr Dagny Krauze-Gryz z SGGW. Z opublikowanych w Internecie przez Pana Piotra zdjęciach (które prezentujemy poniżej za zgodą autora) wynika jednak co innego. Coraz więcej wiewiórek boryka się widocznymi chorobami uszu, spowodowanymi noszonymi kolczykami. Co gorsza, jak poinformowali nas koordynatorzy projektu, kolczyki po zakończonych badaniach nie zostaną wiewiórkom zdjęte.

Kolczyki to jedna z kontrowersyjnych metod, jakie w tych badaniach zastosowali naukowcy z SGGW. Drugą jest zakładanie złapanym osobnikom obroży z nadajnikiem GPS. Szokuje już sama waga tej obroży. Na stronie Łazienek Królewskich, jako maksymalna waga w stosunku do masy ciała zwierzęcia podana została wartość  4%. My w odpowiedzi na pytania otrzymaliśmy informację o 3 procentach. Jak łatwo policzyć, przeciętnej wagi mężczyzna (85 kg) musiałby dźwigać na szyi obrożę o wadze ok. 2,5 kilograma.
Nadajniki na szczęście po zakończeniu projektu zostaną wiewiórkom zdjęte. Zdaniem naukowców z SGGW - Doświadczenia nasze i innych badaczy pokazują, że nadajniki nie utrudniają wiewiórkom poruszania się, nie wpływają negatywnie na behawior czy interakcje międzyosobnicze. Badania z ich wykorzystaniem były wykonywane w wielu krajach.

Naukowcy SGGW uzyskali zgodę Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska i Lokalnej Komisji Bioetycznej na stosowanie wyżej opisanych metod badania. Tu warto wspomnieć, że jak poinformowała nas dr Dagny Krauze-Gryz - na stosowanie nadajników poniżej 3% masy ciała zwierzęcia nie są potrzebne zgody Komisji Etycznej.  

Otwartym pozostaje pytanie, czy w ramach projektu badawczego, którego celem jest - zebranie informacje o kondycji, statusie płciowym, stopniu zapasożycenia czy poziomie hormonów stresu. Co ma pomóc naukowcom zrozumieć jak funkcjonuje populacja o bardzo dużym zagęszczeniu i jakie konsekwencje dla życia zwierzęcia ma korzystanie z pokarmu od ludzi lub nie.
A także pozwoli określić znaczenie (zarówno pozytywne jak i  negatywne) dokarmiania dla populacji wiewiórek – etyczne jest narażanie wybranych osobników na ból i ryzyko chorób.

W odpowiedzi na pytania naszej redakcji naukowcy z SGGW, stwierdzili również, że rozumieją nasz niepokój i troskę o dobro zwierząt.
Niestety zebrane przez nas materiały wyraźnie wskazują, że prowadzone badania powodują cierpienie zwierząt.
Czego zatem zabrakło? Odpowiednich przepisów zakazujących takich praktyk? Czy może zwykłej ludzkiej empatii i zdrowego rozsądku?

O tym, że nie wszystko jest tak jak być powinno, świadczy też wpis Pana Piotra jaki ostatnio pojawił się na jego profilu w portalu Facebook:

"II Lokalna Komisja Etyczna ds. Doświadczeń na Zwierzętach przy SGGW w Warszawie po zapoznaniu się z pismem skierowała w dniu 13.09. 2019 sprawę do wyjaśnienia poprzez powiadomienie o nieprawidłowościach użytkownika oraz Powiatowy Inspektorat Weterynarii oraz wniesienie o wstrzymanie doświadczenia i przeprowadzenie jego kontroli."

Sprawa jest rozwojowa, przyglądamy się jej na bieżąco. Gdy tylko pojawią się nowe doniesienia, poinformujemy o tym naszych czytelników.

Dariusz Grochal

fot. Piotr Wierciński

https://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/aktualnosci/ile-wiewiorek-w-lazienkowskich-ogrodach-sprawdzaja-naukowcy                                           https://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/aktualnosci/wiewiorki-z-nadajnikami-badania-naukowcow-z-sggw

 

Pin It