Polska - Sucha Beskidzka

P1090049Z okazji posiadania lekkiego fioła na punkcie wszelkiego przemieszczania się, dowiedziawszy się, że moja koleżanka nie ma jak dostać się do Suchej Beskidzkiej w celu zakupienia wymarzonych rolek, zaproponowałam tzw. podwózkę ku jej oraz mej uciesze.
Miasto przywitało nas mgłą, zimnem i deszczem, ale czegóż można się spodziewać o tej porze roku?
Sucha Beskidzka jest bardzo miłym, małym miasteczkiem, którego historia – jak wynika ze źródeł – sięga 1405 roku, kiedy to zaistniała jako osada, najpierw rolnicza, ok. 300 lat później targowa, w której bardzo dobrze rozwijał się i handel i rzemiosło. W XVII w. Sucha zyskała hutę szkła, kuźnię żelaza i miedzi, gorzelnię, browar, suszarnię chmielu oraz młyn wodny. W drugiej połowie XVIII w. historia Suchej i jej okolic ściśle wiąże się ściśle z Konfederacją Barską, gdyż wtedy właśnie na tych terenach miały miejsce walki konfederatów z wojskami rosyjskimi.

W latach 40. XIX w. osada doświadczyła wielu epidemii i powodzi. W 2. połowie XIX w. następuje rozwój gospodarczy, związany z rozwojem kolei i otwarciem nowych tras, rozbudową browaru, założeniem tartaku i straży ogniowej. W 1896 r. Sucha otrzymała prawa miejskie, a w 1964 r. do nazwy Sucha dodano człon „Beskidzka”.
Obecnie jest miastem w głównej mierze turystycznym, bazą wypadową na górskie szlaki, ale też miejscem gdzie można zwiedzić wiele ciekawych obiektów, niewątpliwie należy do nich zamek, wybudowany w stylu manierystycznym, później odbudowany w stylu barokowym, dwory, budowle sakralne, budynek dworca, browaru, Muzeum Ziemi Suskiej oraz zabytkowe kamieniczki przy suskim Rynku, a także słynna Karczma Rzym. Dodatkową atrakcję stanowią liczne szlaki rowerowe przecinające miasto. Centrum miasta stanowi ulica Mickiewicza, przy której przez ostatnich 15 lat przybyło i przybywa coraz więcej lokali handlowych wszelkiej maści, oferujących przysłowiowe galicyjskie „szwarc, mydło i powidło” czyli w głównej mierze wyroby dekoracyjne „Made in China”, ale też wiele outletów z odzieżą i sprzętem sportowym. Jeśli ktoś szuka konkretnego sklepiku, na pewno natrafi na upierdliwość, związaną z porozrzucanymi chaotycznie (w miarę zabudowywania) po całej ul. Mickiewicza numerami budynków, czego na własnej skórze doświadczyłyśmy z koleżanką. Nie omieszkałyśmy zajść do słynnej z ballady „Pani Twardowska” karczmy „Rzym”, gdzie wg legendy diabeł miał złapać, wodzącego za nos, przewrotnego Mistrza Twardowskiego. Karczma z epoki, mistrz Twardowski wraz z diabłem witają nas u jej progu, wystrój karczmiany, papierowe dekoracje poprzyczepiane przy belkach u powały (wyglądają na wyrób rękodzielnictwa ludowego), na ścianie przy barze płaskorzeźby Twardowskiego i diabła, w karcie całkiem niezły wybór, ale poza sezonem najlepiej chyba zamówić „obiad dnia” – tani, smaczny i czeka się nań niezbyt długo. Dojazd z Krakowa to ok. godzina drogi, zatem nie jest źle. Polecam.

P1090048

P1090052

Pin It