W poszukiwaniu drogi do autentycznej wolności

3d11Tam, gdzie milczenie przysłania prawdę, rodzi się zakrzywiona cichym kłamstwem rzeczywistość. Tam, gdzie brakuje odwagi, by to co ważne zamienić w słowa, rodzi się jeszcze większy strach o własną indywidualność. Tam, gdzie nie można wypowiedzieć trudnych, choć boleśnie prawdziwych słów, rodzi się złudne poczucie bezpieczeństwa. Wmawiamy sobie bowiem, że wszystko jest w porządku, gdy tak naprawdę dławimy się tonąc w świecie złudnej wolności.

Co to za wolność, gdy nie można otwarcie wyrazić swojego zdania? Co to za wolność, która musi zawsze wpisywać się w granice czyjejś pojmowalności świata? Dlaczego wolimy udawać, że problem nie istnieje, zamiast się z nim otwarcie zmierzyć? Dlaczego tak często pozwalamy, by ograniczone postrzeganie świata przez innych ludzi przysłaniało naszą wewnętrzną potrzebę stawania odważnie przeciw ogólnie przyjętym zasadom panującym w danym środowisku? Dlaczego ludzie boją się zburzyć przyjęty przez ogół porządek, który wbrew temu, co wydaje się na pierwszy rzut oka, wcale nie jest taki dobry? Każde, nawet najcichsze „przyzwolenie” zabija szansę na wyjście poza narzucony schemat. Każdy brak otwartości coraz bardziej napędza spiralę fałszu.

Dlaczego dzisiaj umierają zdrowe międzyludzkie relacje? Powodów można by mnożyć zapewne wiele. Na pewno jednym z nich jest to, że stawiamy coraz wyższe mury wokół siebie. Każdy, wydawać by się mogło, żyje własnym życiem, ale to o życiu innych najchętniej opowiada, nie o swoim. Każdemu, wydawać by się mogło, zależy na prawdziwych przyjaźniach, miłościach i szeroko pojętych relacjach, ale nie robi nic, by takie relacje budować. Chętnie rozmawiamy dziś ze znajomymi w pracy czy w szkole: o pogodzie, o tym, gdzie wybieramy się w tym roku na wakacje, o możliwości awansu, czy o codziennych obowiązkach, które sprawiają, że jesteśmy nieustannie zmęczeni. Trzeba sobie jednak zadać pytanie, czy rozmawiamy o rzeczach trudnych? Czy rozmawiamy o tym, z czym się nie zgadzamy, co nas boli, co nas rani? Nie, nie robimy tego, bo tak jest łatwiej, bo tak jest „bezpieczniej”. Ale czy tak jest lepiej? Jak budować zdrowe relacje, jeśli nie będziemy mówić tego co naprawdę myślimy? Jak budować prawdziwe relacje, gdy ciągle milczeniem przysłaniamy prawdę, bo przecież po co się narażać wyrażając głośno swoje zdanie? Jak budować autentyczne relacje, gdy barwnymi opowieściami i uśmiechem na twarzy tuszujemy to, co tak naprawdę czujemy, myślimy, czy też to wszystko, czego oczekujemy od innych (i od siebie też)?

Jeśli będziemy nadal siedzieć wygodnie w kapciach własnego „ja” przy kominku udawania, że wszystko jest OK, to świat się nie zmieni, my się nie zmienimy i wcale nie będziemy szczęśliwi. Milczenie zawsze jest zgodą, wbrew temu co sądzą ci, którzy próbują w ten sposób osiągnąć stan tzw. świętego spokoju. Prawdziwy spokój można bowiem osiągnąć tylko wtedy, gdy postępujemy w zgodzie ze sobą. Spokój wewnętrzny osiągniemy wtedy, gdy nie będziemy się bać wyrażać siebie i swojego zdania przed światem. Może świat nas nie zrozumie, może nas nawet odrzuci (co bardzo często się zdarza), ale wygramy coś, czego dzisiaj tak bardzo brakuje wielu osobom: autentyczność i prawdziwą wolność.

Pin It