3d-trip_header

Malta dla każdego

dsc 1658Pierwsza dekada października 2015. W Krakowie zimno jak w listopadzie. Wystarczyło 2 godz. 15 min. lotu, by cieszyć się słońcem , cudownym ciepłem powietrza i morza. Słowem zasłużone wakacje 2015 roku.  Pięć dni pobytu taki dłuższy weekend, świetny na oderwanie się od codzienności, trochę krótki na zwiedzanie. Korzystając z komunikacji autobusowej, która jest tania i niezawodna, zwiedziliśmy północną część wyspy, ze stolicą Valetta włącznie. W piętrowych, odkrytym autobusie można było korzystać z bezpłatnie z przewodnika w języku polskim (słuchawki), szkoda tylko, że nie zawsze informacje pokrywały z rzeczywiście mijanymi miejscami.

Czytaj więcej: Malta dla każdego

Polska - Kadzidłowo

p1020103

Dawno, dawno temu – a był to rok 2006 – wstyd się przyznać, ale właśnie wtedy po raz pierwszy w życiu postawiłam swą stopę na mazurskiej ziemi. Fakt ten, jakże miły, miał miejsce dzięki moim zakochanym w sobie i Mazurach przyjaciołom, Oli i Januszowi. Wśród niejednokrotnie nieco śmieszących turystę mazurskich nazw malowniczych miejscowości, o których będę pisać przy innych okazjach, jest też Kadzidłowo. Nie jest ono położone nad żadnym zbiornikiem wodnym (jak to bywa na Mazurach), ale stanowi niewątpliwą atrakcję turystyczną, choćby ze względu na bliskość rzeki Krutyni, ale nie tylko…
W Kadzidłowie zaczęła się moja mazurska przygoda, gdyż tam właśnie po długiej podróży z Krakowa mieliśmy w „Oberży pod Psem” zarezerwowany nocleg. Miejsce niezwykle urokliwe. Spaliśmy w jednej z zabytkowych mazurskich drewnianych chat z podcieniami, trzeszczącymi w podłodze belkami, umeblowanej w stylu przełomu XIX/XX w.

Czytaj więcej: Polska - Kadzidłowo

Polska - Giżycko

052508114408Odwiedzenie tego miasta było spontaniczne i nieco przymusowe, ale jednak warte poświęcenia.
Samo miasto – mimo dość bogatej historii – nie stanowi wg mnie szczególnej atrakcji turystycznej. Giżycko jako miasto w zapisach historcznych funkcjonuje od XVI w., lecz dzieje osadnictwa na przesmyku dwóch jezior: Niegocina i Kisajna sięgają o wiele wcześniejszych czasów, czyli ok. II w. n.e.
Bez wątpienia miasto stało się centrum turystyki żeglarskiej, o czym można się przekonać, spacerując brzegiem Niegocina i obserwując infrastrukturę typową dla portu jachtowego. Wśród obiektów wartych polecenia jest kościół ewangelicki z 1827 r., cerkiew prawosławna z końca XIX w., zaadaptowany na hotel zamek krzyżacki oraz wieża ciśnień z przełomu XIX i XX w., z której można podziwiać panoramę miasta.

Czytaj więcej: Polska - Giżycko

Polska - Galindia

obraz 128 001Nieopodal Kadzidłowa, na terenie miejscowości Bartlewo, nad jeziorem Bełdany, możemy odwiedzić najoryginalniejszy mazurski pensjonat – Galindię, zwaną też „mazurskim Edenem”. Inspiracją do jego otwarcia było żyjące między V w.p.n.e. a XIII w.n.e. na terenie Mazur plemię Galindów oraz kraina przez nie zamieszkiwana, zwana również Galindią. Pensjonat położony jest w Puszczy Piskiej, droga do niego wiedzie przez las, z drogi głównej skręcamy na Iznotę.
Osoba niewtajemniczona i zawieziona „niespodziankowo” do Galindii, na widok wyglądających nieco jak nasi praprzodkowie z jaskiń ludzi, odzianych w skóry z dzikiego zwierza, dzierżących w garści włócznie, może się w pierwszej chwili przestraszyć. Gdy rzeczony dzikus poprosi o uiszczenie opłaty parkingowej, wiemy że nie przenieśliśmy się jakimś cudem w czasie do epoki prehistorycznej… Drewniany szlaban się podnosi i wjeżdżamy na teren „Mazurskiego Edenu”, gdzie możemy przenocować w surowo acz schludnie, na galindzką modłę urządzonych w drewnie i skórach pokojach, posilić się w restauracji lub zejść do podziemnego baru stylizowanego na grotę wykutą w skale.

Czytaj więcej: Polska - Galindia

Polska - Kłomino

p1010970O Kłominie pierwszy raz usłyszałam jako o mieście duchów. Od razu wyobraziłam sobie opuszczone miasteczko rodem z westernu lub horroru, z powybijanymi, „świecącymi” ciemnością i resztkami firanek oknami, tumanami pyłu z piaskiem i potarganym papierem, niesionym przez wiatr, gwiżdżący w pustych pomieszczeniach – sceneria wzięta z opuszczonych przez Niemców miastach na Ziemiach Odzyskanych, takich jak na początku filmu „Sami swoi”.
 W mojej głowie włączył się tryb szwędacza-zwiedzacza-odkrywcy, a ponieważ byliśmy akurat pod Koszalinem, Kłomino było mniej więcej (do takiego wniosku doszliśmy ze współtowarzyszami podróży) na trasie drogi powrotnej do Krakowa, więc szkoda byłoby o nie nie zahaczyć. Klamka zapadła. Jedziemy. Nawigacja ustawiona na Kłomino, lecz za niedługo okazuje się, że nie działa i jesteśmy zdani na „Atlas samochodowy Polski” z 1999 r. oraz informacje drogowe, które niestety są mocno ograniczone (później pojawiły się strzałki ułatwiające dojazd). Najpierw trafiamy na dość duży budynek ośrodka zdrowia, oddalony od Kłomina o parę kilometrów.

Czytaj więcej: Polska - Kłomino