Norka a sprawa polska

mink 934581 1280Po ostatnich wyborach prezydenckich wydawało się, że Polska scena polityczna jest tak podzielona, że na jedność można liczyć tylko w wypadku wojny. Okazało, się że polityków i Polaków, ponad wszelkim podziałami połączyła… norka


Dokładnie to nie norka, a projekt ustawy zgłoszony przez PiS, nazywany potocznie „Piątką dla zwierząt”. Jeszcze miesiąc temu nikt nie spodziewałby się aż takiego gestu w stronę naszych braci mniejszych. Krótko trwały rozważania i domysły co też PiS i Kaczyński, próbują przykryć tym planem. Całe środowisko „zwierzolubów” i zdecydowana większość polskiego społeczeństwa, bez względu na poglądy powiedziała – robimy to!

Przeciw tej ustawie – zagłosować mogli tylko ludzie bez serca. Niestety tacy znaleźli się w polskim parlamencie. Krzysztof Bosak, który stał się liderem przeciwników tej ustawy, przy najbliższych wyborach bardzo gorzko przekona się o tym, jaki popełnił błąd. Miłość do zwierząt nie ma bowiem poglądów politycznych. Nie jest ani prawicowa, ani lewicowa.

Osobiście znam grono ludzi „od Sasa do Lasa” prawicowców, lewicowców, katolików, ateistów, którzy całym sercem popierali tę ustawę. Nie przeszkadzało im to, że projekt ten jest forsowany osobiście przez Jarosława Kaczyńskiego. Nawet ja, pierwszy raz od 13 czerwca 2001roku, byłem całym sercem za tym aby Kaczyński wygrał tę walkę. Widać raz na dwadzieścia lat można poprzeć nawet człowieka, który prezentuje biegunowo odległe poglądy. Oczywiście, ten jeden projekt nie sprawi, że zapomnę o tym co robił PiS i nagle stanę się akolitą „dobrej zmiany”.

Ustawa ta była koniecznością abyśmy mogli powiedzieć, że należymy do państw cywilizowanych.
I choć nie jest ona idealna i nie sprawi, że nagle zwierzęta w Polsce przestaną cierpieć z rąk ludzi, to jest to bardzo, bardzo duży krok w dobrą stronę. Z tego należy się cieszyć. Cieszyć i dalej zabiegać o konieczne poprawki do ustawy jak choćby zakaz chowu klatkowego, czy zakaz wykorzystywania koni na drodze do Morskiego Oka. Skoro udało się przegłosować zamknięcie obozów śmierci dla norek, które „futrzarze” mają czelność nazywać hodowlami, to pozostałe sprawy również można załatwić.

Cieszmy się, że odnieśliśmy wielki sukces, ale nie spoczywajmy na laurach. Walka o dobro zwierząt traw nadal i będzie toczyć się tak długo, jak długo będą ludzie gotowi krzywdzić zwierzęta. Patrząc na to, że są tacy, którzy stawali niemal na głowie, aby przeciwstawić się tej ustawie – obawiam się, że ta walka będzie trwała do końca świata…

Dariusz Grochal                                                                                                                                                                                                              fot. pixabay

Pin It