Jak rodzą się teorie spiskowe?

kapitol50usdWydarzenia, jakie miały miejsce  6 stycznia 2021 roku w Waszyngtonie na stałe wpiszą się do historii świata. Mało kto jednak zwraca uwagę na fakt, że wczorajszej nocy (czasu polskiego), byliśmy świadkami narodzin kolejnej teorii spiskowej.

 

 

 

Co takiego wydarzyło się w USA?

Joe Biden – zwycięzca ubiegłorocznych wyborów prezydenckich miał zostać oficjalnie zatwierdzony jako prezydent USA. Formalna procedura, która odbywała się na Kapitolu, została przerwana przez stosunkowo niewielką grupę demonstrantów. W trakcie zajść – śmiertelnie, jak się później okazało, została postrzelona jedna kobieta. Siły porządkowe zdołały bez użycia przemocy usunąć demonstrantów z budynku Kapitolu. Później – już na ulicach – wybuchły kolejne zamieszki a media doniosły o śmierci kolejnych trzech osób.

To wydarzenia, które na bieżąco oglądały miliony ludzi na całym globie. Jest to jednak tylko jedna strona medalu. Jaka jest ta druga?

Gołym okiem widać, że stało się coś dziwnego.
Stosunkowo niewielki, nieuzbrojony i nieagresywny tłum, zdołał dostać się do środka budynku, w którym dokonywano procedury zatwierdzenia wyboru najpotężniejszego człowieka świata. Najpotężniejsze militarnie państwo, prowadzące szereg wojen, nie wahające się dokonywać napaści i obalać rządy innych krajów, skapitulowało przed grupą demonstrantów. Ba, nie tyle skapitulowało co nie podjęło nawet walki. Oglądając bardzo dokładnie przekaz medialny – trudno dopatrzyć się jakichkolwiek starć siłowych. Służby porządkowe, wyszkolone i uzbrojone poddały się niemal bez walki. Kilku funkcjonariuszy użyło gazu, kilku szarpało się z manifestującymi, jak widać na filmach, głównie we własnej obronie. Padł co prawda jednen śmiertelny strzał, ale poza tym incydentem, nie podjęto zdecydowanej reakcji.

To, że protesty były pewne wiedział każdy, kto obserwuje życie polityczne na świecie.
Takie protesty są zresztą rzeczą normalną i towarzyszą wielu wydarzeniom politycznym na całym globie. Każda władza, stara się jak tylko może przed nimi zabezpieczyć. Barierki odgradzające tłum, służby porządkowe uzbrojone w pałki, miotacze gazu, polewaczki – zwykle dają sobie radę. W zależności od systemu politycznego a także od kultury rozwiązywania sporów, która jest różna w różnych częściach globu – dochodzi do mniej lub bardziej krwawych starć.
Policja Stanów Zjednoczonych jest znana z swojej brutalności – często całkowicie nieuzasadnionej. Tym razem jednak służby zachowały się po amatorsku, niczym stewardzi na meczach piłkarskich, który stoją odgradzając dwie grupy kibiców a w momencie zwarcia są wymijani prze chuliganów niczym słupki.

Media społecznościowe znacznie wyprzedzają te tradycyjne a dyskusja w nich i padające tam komentarze są znacznie bardziej otwarte na dostrzeganie dziwnych sytuacji.

Dlaczego Kapitol nie został ogrodzony barierkami a na miejscu nie było odpowiedniej liczby funkcjonariuszy policji?
Dlaczego policjanci nie podjęli próby walki z demonstrującymi (tu funkcjonariuszy można zrozumieć ze względu na ich małą liczbę) – odpowiedzialność spada na dowódców.
Kto tak naprawdę dostał się do środka i w jakim celu?
Dlaczego manifestujący tłum, po wdarciu się do środka zachowywał się nad wyraz spokojnie, podczas gdy normalne w takich sytuacjach są grabieże, akty wandalizmu?
Dlaczego  osoby opuściły Kapitol równie łatwo jak się do niego dostały?

Odpowiedzi na te pytania nie poznamy pewnie nigdy. Zresztą nie mają one żadnego znaczenia.  Ulica już wydała osąd.

Wersja A – do środka wtarli zwolennicy Trumpa, którym służby umożliwił bezproblemowe wejście w celu sprowokowania większych zamieszek, co dałoby podstawę do wprowadzenia przez wciąż urzędującego prezydenta stanu wyjątkowego i zawieszenia procedury przekazania władzy.

Wersja B – demonstranci to antifa przebrana za zwolenników Trumpa – kilka osób znajdujących się w pierwszym szeregu zostało rzekomo zidentyfikowanych jako zwolennicy antify, a na dłoni jednego dostrzeżono nawet tatuaż z młotem i sierpem. Mieli oni zadanie pokazać jak groźny jest Trump i jak radykalne środki trzeba podjąć przeciw jego zwolennikom.

Narracja A i narracja B – zawiera wiele elementów sprzecznych, ale nie zmienia to faktu, że staną się one narracjami, jakie będą głosiły od tej pory dwie strony sporu. Ich wyznawcy będą krok po kroku dopasowywać fakty lub rzekome fakty do swojej wizji, eliminując lub przykrywając nimi sprzeczności. Jeżeli jakichś sprzeczności nie będzie dało się łatwo obalić zostanie zastosowana stara sprawdzona zasadza – im coś bardziej nie pasuje do teorii spiskowej to znaczy, że spisek jest jeszcze bardziej zakamuflowany.

Otwartym pytaniem pozostanie to, jak wielka część społeczeństwa uwierzy w teorie spiskowe.
Należy mieć obawę, że w czasach, gdy wielu w szczepionkach na Covid dostrzega chipy liczba ta może być spora. Amerykanie kochają teorie spiskowe, które stały się częścią ich popkultury. Wiadomo, że spiski istnieją i czasem się zdarzają – także w USA – o czym pisałem już w poprzednich felietonach.

Jaka czeka nas przyszłość?  Nie wiadomo. Wiadomo za to, że właśnie byliśmy świadkami narodzin kolejnej teorii spiskowej i znów spełniło się stare chińskie przekleństwo: Obyś żył w ciekawych czasach

Dariusz Grochal

Pin It